AKADEMIA RODZICA MINIBASKET
3. Mniejsze, wolniejsze, słabsze fizycznie – jak mądrze wspierać dziecko?
Na boisku różnice widać natychmiast.
Jedno dziecko jest wyższe.
Drugie szybsze.
Trzecie silniejsze.
Ktoś rzuca dalej, ktoś biega szybciej, ktoś łatwiej przepycha się pod koszem.
I wtedy pojawia się zdanie:
„Tato, ja jestem najsłabszy.”
To trudny moment również dla rodzica.
Dzieci nie rozwijają się według jednego kalendarza
Wiek metrykalny mówi nam, ile lat minęło od urodzenia.
Nie mówi jednak wszystkiego o poziomie rozwoju dziecka.
Nawet w jednej klasie czy drużynie możemy obserwować duże różnice w wysokości ciała, sile, koordynacji i tempie nabywania nowych umiejętności.
Dlatego przewaga fizyczna w dzieciństwie nie jest tym samym co większy długoterminowy potencjał sportowy.
I odwrotnie – bycie dzisiaj mniejszym nie oznacza, że dziecko zawsze będzie w gorszej pozycji.
Problem zaczyna się od porównywania
Dzieci naturalnie zauważają różnice.
„On jest szybszy.”
„Ona trafia więcej.”
„Ja nie potrafię.”
Nie musimy udawać, że tych różnic nie ma.
Możemy natomiast zmienić punkt odniesienia.
Zamiast:
„Nie martw się, kiedyś będziesz od niego lepszy”,
powiedzmy:
„Zobaczmy, czego Ty nauczyłeś się przez ostatnie trzy miesiące.”
Przenosimy uwagę z rankingu na rozwój.
Nie rekompensujmy słabości pustą pochwałą
Kiedy dziecko mówi:
„Jestem wolniejszy”,
nie zawsze trzeba odpowiadać:
„Nieprawda, jesteś bardzo szybki!”
Być może rzeczywiście jest wolniejsze.
Dzieci często doskonale widzą rzeczywistość.
Możemy powiedzieć:
„Tak, dzisiaj Kuba biega szybciej. Ale szybkość jest tylko jednym elementem sportu. Ty również masz rzeczy, które rozwijasz. Zobaczmy, nad czym możemy pracować.”
To uczciwe.
A jednocześnie wspierające.
Sport dziecięcy nie może być selekcją dorosłych w miniaturze
Jeżeli w wieku siedmiu czy ośmiu lat będziemy premiować wyłącznie największych, najszybszych i najsilniejszych, możemy stracić dzieci, których potencjał ujawni się później.
Dlatego dobry system szkolenia powinien pozostawiać przestrzeń na różne tempo rozwoju.
Rodzicu – nie próbuj „nadrobić” wszystkiego
Kiedy rodzic widzi, że dziecko odstaje, naturalną reakcją bywa:
dodatkowy trening.
Jeszcze jeden trening indywidualny.
Więcej ćwiczeń.
Tymczasem 6- czy 8-letnie dziecko nie potrzebuje planu naprawczego jak zawodowy sportowiec.
Potrzebuje ruchu, różnorodności, dobrego treningu i czasu.
Co warto wzmacniać?
Nie tylko to, co łatwo zmierzyć.
Zauważ:
odwagę do podejmowania prób,
systematyczność,
współpracę,
technikę,
podejmowanie decyzji,
radość,
reakcję po błędzie.
Sport jest znacznie większy niż centymetry i sekundy.
Jedno pytanie po treningu
Nie pytaj:
„Kto był najlepszy?”
Zapytaj:
„Co potrafisz dzisiaj zrobić lepiej niż miesiąc temu?”
Zapamiętaj
W sporcie dziecięcym naszym zadaniem nie jest przewidzieć, kto zostanie najlepszym zawodnikiem.
Naszym zadaniem jest stworzyć każdemu dziecku warunki, aby mogło rozwinąć swój potencjał.
Nie ścigajmy rozwoju.
Rozwój potrzebuje czasu.