AKADEMIA RODZICA MINIBASKET
1. Jak pomóc dziecku oswoić nowe miejsce, grupę i trenera?
Pierwszy trening.
Rodzic przyprowadza dziecko na salę. W domu wszystko było dobrze. Była rozmowa o koszykówce, nowej piłce, innych dzieciach. Była nawet ekscytacja.
A potem otwierają się drzwi sali.
Dziecko zatrzymuje się.
Nie chce wejść. Chowa się za rodzicem. Czasami zaczyna płakać. Innym razem wchodzi, ale przez pół treningu stoi z boku i obserwuje.
I pojawia się pokusa:
„No idź.”
„Przecież chciałeś trenować.”
„Zobacz, inne dzieci normalnie ćwiczą.”
„Nie ma się czego bać.”
Tylko że dla dziecka jest się czego bać.
Nowe oznacza nieprzewidywalne
Dorosły wchodzący pierwszy raz do nowej sali treningowej potrafi szybko ocenić sytuację.
Dziecko dopiero się tego uczy.
Nowe miejsce oznacza nowych ludzi, inne dźwięki, nieznane zasady, obcego trenera i grupę dzieci, która być może już się zna.
Dla trzylatka może to być ogromne doświadczenie. Sześciolatek może martwić się, czy sobie poradzi. Dziewięciolatek może już zastanawiać się, czy inni nie zauważą, że czegoś nie potrafi.
Dlatego nie każde dziecko wbiegnie na pierwszy trening z uśmiechem.
I nie musi.
Jedno potrzebuje pięciu minut.
Drugie dwóch treningów.
Trzecie kilku tygodni.
Tempo adaptacji nie jest miarą charakteru ani potencjału sportowego dziecka.
Nie odbierajmy dziecku emocji
Kiedy mówimy:
„Nie bój się”,
nasza intencja jest dobra.
Ale dziecko przecież właśnie się boi.
Znacznie lepiej powiedzieć:
„Widzę, że trochę się stresujesz. To nowe miejsce. Możemy chwilę popatrzeć.”
Nie wzmacniamy w ten sposób lęku.
Pokazujemy dziecku, że jego emocje są dla nas zrozumiałe i że nie musi ich ukrywać.
To ogromna różnica.
Małe kroki są również rozwojem
Pierwszym sukcesem nie zawsze musi być wykonanie wszystkich ćwiczeń.
Dla jednego dziecka sukcesem będzie wejście na salę.
Dla drugiego przywitanie się z trenerem.
Dla kolejnego wykonanie pierwszego ćwiczenia bez rodzica.
Nie porównujmy tych dzieci.
Porównujmy dziecko z nim samym sprzed tygodnia.
Jeżeli poprzednio przez cały trening stało obok mamy, a dzisiaj przez dziesięć minut ćwiczyło – wydarzyło się coś ważnego.
Rodzic nie powinien negocjować każdego kroku
Wsparcie nie oznacza jednak całkowitego wycofania wymagań.
Jeżeli przy każdym „nie chcę” natychmiast wracamy do domu, dziecko nie dostaje możliwości doświadczenia, że początkowy dyskomfort może minąć.
Dlatego czasami warto spokojnie powiedzieć:
„Rozumiem, że jest Ci trudno. Zostańmy jeszcze chwilę i zobaczymy.”
Bez szantażu.
Bez zawstydzania.
Bez nagrody za wejście na boisko.
Ogromną rolę ma trener
Pierwsze minuty mogą zdecydować o tym, jak dziecko zapamięta nowe środowisko.
Im młodsze dzieci, tym ważniejsze są relacja, zabawa, prosty komunikat i poczucie sukcesu.
Dobry trener nie musi natychmiast „wciągać” przestraszonego dziecka w środek grupy.
Czasami wystarczy:
„Cześć, jestem trener Damian. Możesz na razie popatrzeć. Jak będziesz gotowy, dołączysz do nas.”
To daje dziecku coś bardzo ważnego – poczucie wpływu.
Czego lepiej nie mówić?
Unikajmy:
„Nie zachowuj się jak maluch.”
„Wszyscy weszli, tylko Ty nie.”
„Jak nie wejdziesz, jedziemy do domu i więcej nie przyjedziemy.”
„Nie ma się czego bać.”
Szczególnie niebezpieczne jest porównywanie z innymi.
Zamiast tego powiedz
„Nowe miejsca czasami trochę stresują.”
„Jestem tutaj.”
„Spróbujmy zrobić pierwszy krok.”
„Nie musisz od razu wszystkiego umieć.”
„Zobaczmy, jak będzie za kilka minut.”
Jedno pytanie po treningu
Nie pytaj:
„Dlaczego się tak bałeś?”
Zapytaj:
„Co dzisiaj pomogło Ci poczuć się trochę pewniej?”
Zapamiętaj
Odwaga dziecka nie polega na tym, że nigdy się nie boi.
Odwaga zaczyna się wtedy, kiedy mimo niepewności robi kolejny mały krok.
A naszym zadaniem nie jest ciągnąć je za rękę do mety.
Mamy stworzyć warunki, żeby pewnego dnia samo chciało ruszyć dalej.